Socialtraveling, czyli wakacje na własną rękę

pexels.com
Nigdy nie wyjeżdżam na wakacje z biurem podróży. Byłem tylko raz i ten raz upewnił mnie w przekonaniu, że nie warto. Urlop to wyjątkowy czas w roku. W moim wypadku to zazwyczaj kilkanaście dni wolnego, na które chcę mieć stuprocentowy wpływ. Oczywiście poza tym, że chcę sam decydować co i jak, to są także inne mniej subiektywne korzyści wakacji na własną rękę, takie jak na przykład cena, która zazwyczaj jest dużo niższa niż wyjazd z biurem podróży.

Ponadto jestem w stanie otrzymać za niższe pieniądze znacznie wyższą jakość i większe możliwości - nawet jeśli budżet będzie przypadkiem taki sam jak u organizatora wycieczek, to mieści mi się w nim chociażby długoterminowy wynajem samochodu, dzięki któremu docieram w fantastyczne miejsce poza utartym szlakiem i wiele innych udogodnień.



Co więcej, nie jestem globtroterem, który może pozwolić sobie na niewygody. Podróżuję rodzinnie, z żoną i synem, który pierwszą taką podróż odbył jak miał roczek i od tego czasu regularnie towarzyszy nam w podróżach.

Dotychczas, a ma obecnie 6 lat, był już trzy razy na włoskich wakacjach, raz w Grecji, a kilka dni temu wróciliśmy z Hiszpanii.

Spotykam wiele osób, które uważają, że:
1) samodzielne organizowanie wyjazdów zagranicznych jest zbyt skomplikowane (i niebezpieczne),
2) z dziećmi to nie wypoczynek
3) z biurem podróży jest wygodniej, bo o nic się nie trzeba martwić.

Mam nadzieję, że ten tekst przekona Cię do tego, że warto spróbować wykreować samodzielnie swoją podróż, ponieważ: po pierwsze - samodzielne planowanie i realizowanie tychże planów nie jest trudne; po drugie - dzieci są fantastycznymi podróżnikami, zwłaszcza jeśli od najmłodszych lat uczestniczą w takich wyjazdach i bierze się pod uwagę także ich potrzeby; a po trzecie - z biurem podróży wcale nie jest aż tak wygodnie i bezpiecznie.

Jeśli chcesz lepiej poznać kulturę odwiedzanego kraju, mieć szansę na autentyczne doświadczenie nowego miejsca i poznanie tego, czego zazwyczaj nie widzą turyści, a także mieszkać wygodniej, to podróżowanie społecznościowe (ang. Socialtraveling) jest właśnie dla Ciebie.

Tym samym, jeśli wybierasz taką drogę, to hotel zamienisz na wygodny, przestronny apartament czy nawet zamek lub latarnię morską, jeśli tylko taka będzie Twoja fantazja.

Zamiast widoku turystów z Twojego kraju lub z innych krajów, podpatrzysz jak żyją mieszkańcy kraju, w którym właśnie się znajdujesz. Zamienisz sztuczny świat na coś autentycznego, a przykładowo zatłoczoną turystyczną plażę, na taką, z której korzystają tubylcy. Może nawet, przy odrobinie szczęścia i pozytywnego nastawienia, uda Ci się, podobnie jak mi, zawrzeć nowe, długotrwałe przyjaźnie.

Przeczytaj w jaki sposób ja planuję swój urlop. Być może będzie to dla Ciebie praktyczny drogowskaz. Oczywiście to są moje indywidualne doświadczenia i tej wiedzy nie powinno się generalizować. W opisany poniżej sposób realizuję swoje własne potrzeby, które w skrócie są następujące:

1) ma być niedrogo (4,5 – 6,5 tys. dla 3 osób),
2) ma być długo (nie mniej niż 10 dni urlopu zapewnia odpowiednie oderwanie od codzienności),
3) ma być wygodnie (bo przecież to urlop i w dodatku z dzieckiem).

No to zaczynamy podróż.

Kierunek podróży
Planowanie urlopu rozpoczynam od wyszukiwania tanich połączeń lotniczych. W zasadzie od dłuższego czasu nieustannie wypatruję okazji. Wytworzył mi się taki nawyk. Efektywnie zaczynam jednak szukać lotu około dwa miesiące przed planowanym terminem wakacji.
Połączeń szukam na stronach:

1) Ryanair.com.
2) Wizzair.com.
3) Latamyzgdanska.pl (ponieważ jestem z Gdańska):

fantastyczna strona na której ktoś wykonuje za mnie część pracy. Niestety bardzo mało jest na niej pomysłów dla rodzin z dziećmi. Można znaleźć ciekawe rozwiązania niedrogiego dotarcia w różne miejsca, ale zazwyczaj są to loty łączone i to często w bardzo niewygodny sposób. Niemniej jednak warto tam zaglądać, ponieważ czasem wystarczy sygnał, że gdzieś jest pula tanich biletów. Nawet jeśli nie interesuje mnie miejsce docelowe, to zdarza się, że jestem zainteresowany lokalizacją międzylądowania. Innymi słowy, mogę wcale nie chcieć lotu do Gruzji albo Rumunii, ale interesuje mnie włoskie miasto Bergamo.

4. Fly4free.pl:

ogólnopolski portal z informacjami na temat atrakcyjnych połączeń lotniczych.

5. Strony biur podróży (Tui, Wakacje.pl, R.pl, Travelplanet.pl etc.):

nie korzystam z oferty biur podróży, ale sprawdzam czy nie zostały ostatnie miejsca w samolotach czarterowych, które zabierają turystów. Czasem można kupić bilet w fajne miejsce w dobrej cenie.

Dokonując wyboru destynacji kieruję się ceną i… wygodą.
Na pierwszy ogień idą loty bezpośrednie. W moim przypadku z Gdańska.
Jeśli nic mnie nie interesuje, albo ceny są mało atrakcyjne, to patrzę na wyloty z Warszawy.

Na samym końcu konfiguruję loty z międzylądowaniami, tzn. z przesiadką na trasie. W tym jednak wypadku również kieruję się wygodą i staram się tak poukładać loty, aby nie było długiego oczekiwania na kolejny samolot. Kwestia wygody powoduje także, że priorytetowo traktuję oferty lotów o „ludzkich godzinach”.

Powody są dwa. Po pierwsze 1) lądowanie późno i po ciemku jest nie tylko męczące, ale także utrudnia dojazd do miejsca docelowego, czyli tego, w którym będziemy mieszkali, a po drugie 2) jak przylatujemy późno, a na przykład wylatujemy z urlopu wcześnie, to trochę nam to skraca wypoczynek.

Tak więc kolejność jest następująca:
1) Cena (ma to związek z moją pierwszą potrzebą, czyli „ma być niedrogo”).
2) Wygoda (potrzeba numer trzy, czyli ma być wygodnie bo to urlop z dzieckiem).
3) Godziny odlotów i przylotów oraz czas oczekiwania na kolejny lot w przypadków lotów łączonych (to także ma związek z potrzebą mówiącą o tym, że „ma być wygodnie”, ale także z tym, że „ma być długo”).

Pomijam oczywiście indywidualne oczekiwania odnośnie samego wypoczynku. Jedni wolą jak jest chłodniej i spędzać czas w górach, a inni preferują plażę i upały. Ty wiesz na co masz ochotę, więc musisz się swoją indywidualną potrzebą kierować szukając kierunku. Ja czasem sprawdzam po prostu miejsca, do których latają tanie linie i korzystając z Google Maps oglądam miasto i okolicę. Często te mniej oblegane miejsca okazują się dużo bardziej atrakcyjne.

Wybierając lot musisz jednak pamiętać, że jak coś Ci się trafi w dobrej cenie, to nie można zbyt długo zwlekać. Cena potrafi się zmienić z godziny na godzinę. Osobiście rzadko kupuję natychmiast, ponieważ planując rodzinne wakacje poza lotem są ważne także inne kwestie, które omawiam w kolejnych dużych punktach, czyli mieszkanie i samochód. Najczęściej zwlekam do kilku dni. Czasem zdarza się, że oferta znika, a czasem tracę sto lub dwieście złotych, gdy cena wzrośnie. Często jest tak, że dobre oferty wracają po jakimś czasie. Nieustannie trzeba obserwować co się dzieje. Nie jest to ani trudne, ani męczące i nie zabiera dużo czasu. Zapisuj sobie terminy, w których są dobre ceny. Przy dużej ilości wyszukiwań ciężko wszystko spamiętać. Co prawda Ryanair zapisuje Twoje wyszukiwania, ale jeśli usuniesz „ciasteczka”, to wszystko przepadnie.

Zanim ostatecznie podejmę decyzję o zakupie sprawdzam jeszcze koszt:
1) mieszkania oraz 2) wynajmu samochodu, ponieważ czasem tani lot wcale nie oznacza tanich wakacji, jeśli w miejscu docelowym drogi jest wynajem samochodu. Porównaj sobie koszt wynajmu samochodu w Pizie i na Sycylii. Pewnie możesz sobie wyobrazić dlaczego Sycylia jest droższa i dlaczego wynajmując w dobrej cenie samochód w Pizie masz zakaz wyjazdu na Sycylię.

No dobra. Jak już wiem, na podstawie ogólnego researchu, że mieszkania i samochody są w dobrej cenie, to kupuję bilety. Zawsze wystarcza mi jeden bagaż rejestrowy do 20 kg. Do tego mogę do kabiny wnieść dwie walizki do 10 kg i inne małe torebki, a także podstawkę samochodową dla dziecka (o tym dlaczego zabieram ją z Polski piszę w punkcie poświęconym wynajmowi samochodu)! Bagaże rejestrowe znacznie podnoszą cenę, a ja dbam o punkt pierwszy czyli „ma być niedrogo”.

Nie korzystam z innych opcji dodatkowych, jak możliwość wyboru miejsca lub priorytetowego wejścia na pokład. W przypadku tanich linii lotniczych nic to nie daje, a podróżując z dzieckiem i tak obsługa traktuje mnie priorytetowo tzn. z przymrużeniem oka. Czasem zdarza nam się pomylić kolejkę (tak, naprawdę :)) i nikt nie robi problemu z tego powodu, że weszliśmy z biegu priorytetowo, choć nie opłaciliśmy tej opcji. Poza tym różnica w czasie wejścia na pokłada między tym darmowym, a tym vip (tani vip) jest znikoma.

Jedyny luksus na jaki sobie pozwalam to odprawa na lot powrotny. Jeśli robi się ją wcześniej niż na 7 dni przed odlotem, to trzeba za to zapłacić, ale koszt jest wysokości około 150 zł i można sobie wybrać miejsce. Jeśli chcesz mieć spokój i nie martwić się czy na miejscu uda ci się złapać wifi, zrobić odprawę i wydrukować karty pokładowe, to warto to zrobić przed wyjazdem. Jest jeszcze inny bardziej nowoczesny sposób na odprawę, ale o tym w dalszej części. Podczas przechodzenia przez ekrany zakupu biletu rzucam też okiem na proponowane przez linie lotnicze oferty najmu samochód. Z dotychczasowego doświadczenie już wiem, że nie są konkurencyjne. O wynajmie samochodu piszę w oddzielnym punkcie. Ok, mam bilet! Wiem gdzie spędzę wakacje, to znaczy wiem gdzie wyląduję -teraz czas na to, aby się tam zadomowić.

Wynajem mieszkania
Dotychczas z dzieckiem wyjeżdżałem za granicę 5 razy. Pierwszy raz, kiedy mój synek miał rok, polecieliśmy do Bergamo. Później kolejne wakacje również spędziliśmy we Włoszech. Tym razem było to Sarnico nad jeziorem Iseo. Po tym była Grecja kontynentalna (Saloniki), a następnie Toskania (więc znowu Włochy; lądowanie w Pizie). Niedawno wróciliśmy z Hiszpanii, gdzie poznawaliśmy wybrzeże Costa Blanca. We wszystkich tych miejscach mieszkaliśmy w wynajętych mieszkaniach. W Bergamo mieliśmy to dyspozycji stylowy i klimatyczny apartament na starówce, w Sarnico mieszkanie z tarasem na dachu, który dawał nam możliwość odpoczynku z widokiem na jezioro i miasto. W Grecji mieszkaliśmy w starej dzielnicy (tuż obok przeróżnych knajpek, kramów i sklepików) w mieszkaniu, w jakim żyją typowi Greccy „Kowalscy”. W Toskanii, w Nocchi, wynajęliśmy piękny, duży dom w górach, a w La Nucia w Hiszpani kolorowe, przytulne mieszkanie z panoramą na morze.

Ile nas to kosztowało? W Toskanii za dom we wrześniu zapłaciliśmy 1200 zł za 12 dni! W Hiszpanii, w sezonie, mieszkanie kosztowało nas 1600 zł za 11 dni.

Osobiście dotychczas korzystałem z następujących portali:
1) www.bbplanet.it:
na tej stronie znajdziesz propozycje mieszkań we Włoszech.
2) www.airbnb.pl:
aktualnie największy sociatravelingowy portal na świecie. Statystyki mówią same za siebie. Obecnie masz dostęp do 2 milionów ofert ze 191+ krajów i 34 tys. miast. Strona łączy gości z gospodarzami (host), czyli osobami, które wynajmują posiadane przez siebie mieszkania dla turystów. Jak sami piszą o sobie: „Założone w sierpniu 2008 roku z siedzibą główną w San Francisco (Kalifornia), Airbnb to zaufany rynek społeczności służący publikowaniu ofert, odkrywaniu i rezerwowaniu unikalnych miejsc pobytu na całym świecie, poprzez internet stacjonarny, telefony mobilne lub tablety.”

Ta globalna społeczność oparta na zaufaniu bardzo dobrze działa. Moje doświadczenie dotyczy wynajmu w Europie i jest bardzo pozytywne.

Jeśli korzystacie z portalu www.trustpilot.com, czyli społeczności recenzentów w sieci, która łączy ze sobą ludzi z firmami oferującymi sprzedaż online, to możecie natrafić na negatywne opinie o www.airbnb.com. Airbnb ma wiele stron w zależności od rynku (w Polsce www.airbnb.pl, w Hiszpanii www.airbnb.es) i opinie na temat firmy różnią się w zależności od adresu internetowego. W przypadku .com może to wynikać z tego, że np. hotelarze w NYC walczą z Airbnb tak, jak polscy taksówkarze z Uberem. Przeczytałem bardzo dużo komentarzy i dyskusji np. na Tripadvisor.com i ciężko jednoznacznie powiedzieć, gdzie tkwi prawda i ocenić wiarygodność komentarzy na Trustpilot.

Wiem tylko, że Airbnb jest największą społecznością, ma najbogatszą ofertę i gwarantuje mi bezpieczeństwo transakcji, ponieważ moje pieniądze są wypłacane hostowi dopiero po 24 h od momentu zamieszkania. W związku z tym, jeśli zdarzy się tak, że po przyjeździe nie będzie dla mnie mieszkania, albo będzie to inne mieszkanie, niż to, które widziałem na zdjęciach, mam prawo odstąpić od umowy i oczekiwać zwrotu pieniędzy. Oczywiście Airbnb pobiera procent od transakcji, ale nie są to duże kwoty. W przypadku mieszkania w Hiszpanii, za które zapłaciłem 305 Euro, opłata serwisowa wyniosła 45 Euro. Moim zdaniem jest mało prawdopodobne, aby zdarzyła się przykra sytuacja oszustwa mieszkaniowego, ponieważ jest to społeczność oparta na opiniach użytkowników.

Wyszukiwanie mieszkania jest bardzo proste. Ja mam swoje priorytety wynikające z tego, że podróżuję z dzieckiem i moje mieszkanie nie ma służyć tylko do spania, ale także musi być wygodne. Z dzieckiem nie jestem w stanie przebywać od rana do nocy poza domem. Z wycieczek, czy plaży wracamy wczesnym wieczorem i życie toczy się dalej. Poza tym szukam cichej dzielnicy, ponieważ w innym wypadku ciężko wypocząć po męczącym dniu, kiedy za oknem miasto tętni życiem 24/7.

Z doświadczenia wiem także, że mieszkania na uboczu są wygodniejsze jeśli chodzi o wycieczki samochodem. Łatwiej wjechać i wyjechać ze spokojnej dzielnicy. Wynajmując mieszkania zwracam też uwagę na to czy jest WiFi i darmowy parking. To oczywiście są moje potrzeby wynikające z podróżowania rodzinnego. Ty pewnie masz swoje.

Wyszukując mieszkania dla siebie po pierwsze:
1) Filtruję je po cenie. To pierwsze ograniczenie, które sobie narzucam. Oczywiście mnie interesuje całe mieszkanie lub dom, więc zaznacza w filtrach „całe miejsce”. Można też wybrać inne opcje, ale to już kwestia indywidualnych potrzeb.

2) Kolejną istotną kwestia są opinie. Podróżując z dzieckiem moja skłonność do podejmowania ryzyka została sprowadzona do parteru i biorę pod uwagę tylko te mieszkania, które mają opinie. Im więcej, tym lepiej. Opinia oznacza, że ktoś był, skorzystał z oferty i podzielił się informacjami, które wpłynęły na ogólną jej ocenę.

W związku z tym, że tak to właśnie wygląda, gospodarze dbają o jakość obsługi. Pamiętaj, że opinie działają w dwie strony. Ja wystawiam swoją gospodarzowi, a gospodarz mi. Pozytywne opinie na Twój temat wpływają na skłonność gospodarzy do wynajęcia Tobie mieszkania. Osobiście dbam o opinie na swój temat, a host zawsze stara się, aby moja opinia na jego temat była jak najlepsza. W związku z tym zdarzyło mi się, że gospodarz pomagał nam w sposób, jakiego wcale nie musieliśmy od niego oczekiwać.

Przykładowo, w Pizie lądowaliśmy po ciemku i musieliśmy wynajętym samochodem odnaleźć miejsce docelowe (w górach). Chcąc uniknąć problemów poprosiliśmy gospodarza, aby przyjechał po nas na lotnisko (40 km). W Grecji nie wynajmowałem samochodu (mieszkaliśmy w centrum miasta, a podróżowaliśmy stateczkami). Tam również lądowaliśmy bardzo późno i poprosiliśmy gospodarza, aby po nas przyjechał. W ten sposób, korzystając z przysługi zupełnie obcych osób, zapewniliśmy sobie bezproblemowe dotarcie do miejsca docelowego. Co ciekawe, dla naszych gospodarzy nigdy nie był to żaden problem. Podczas wakacji w Bergamo tak bardzo zaprzyjaźniliśmy się z gospodarzem – artystką Ritą, której atelier znajdowało się dwa kroki od apartamentu, że sama zaproponowała, że odwiezie nas na lotnisko, dzięki czemu będziemy mogli jeszcze chwilę porozmawiać i się pożegnać.

Kolejną ważna rzeczą o jakiej musisz pamiętać przy wynajmie mieszkanie, to sprawdzenie kontaktu z gospodarzem.

3) Po wyborze kilku interesujących mnie mieszkań zawsze nawiązuję kontakt z gospodarzem, aby sprawdzić jak się komunikuje, na ile skłonny jest udzielać wyczerpujących odpowiedzi i pomóc w razie potrzeby. Innymi słowy, nawiązuję relację. Z drugiej strony host bardzo często jest też zainteresowany poznaniem nas. Wszak będzie nam wynajmował swoje mieszkanie i chce wiedzieć kto w nim zamieszka. Fantastyczne jest to, że z osobami, od których wynajmowałem mieszkania do dnia dzisiejszego utrzymuję kontakt i czasem proszę o rekomendacje jeśli wybieram się w innym region kraju, w którym mieszkają.

Dla mnie również istotne jest, aby sprawdzić co znajduje się dookoła apartamentu. Chodzi mi o sklepy, w których mogę kupić jedzenie, które lubi moje dziecko. Dokładnie też poznaję okolicę wybranych mieszkań. Do tego właśnie przydaje się Google Maps i Tripadvisor.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto zapoznać się jeszcze z regulaminem domu, warunkami anulowania rezerwacji i wielkością ewentualnego depozytu (zazwyczaj go nie ma). Po zarezerwowaniu otrzymujemy pełen plan podróży z mapką dojazdową. Przed wyjazdem, będąc jeszcze w kraju, warto ustalić sposób przekazania kluczy. Moim zdaniem dobrym pomysłem jest zadzwonić do gospodarza.

Jeśli myślisz, że hotel jest bezpieczniejszy, to opowiem ci pewną historię. W 2010 roku razem z żoną i rocznym dzieckiem wylądowaliśmy w Bergamo. Podczas tego urlopu również nie wynajmowaliśmy samochodu, ponieważ nastawialiśmy się na inny sposób spędzania czasu (malutkie dziecko). Po wylądowaniu wsiedliśmy w autobus, który zawiózł nas praktycznie bezpośrednio pod mieszkanie. Jednak kiedy z niego wysiedliśmy okazało się, że skradziono nam torbę, w której były wszystkie nasze pieniądze i dokumenty (tak, już teraz wiem, że nie trzyma się wszystkiego w jednej torbie ;), ale była to pierwsza nasza podróż z dzieckiem, a to naprawdę wiele zmienia). W związku z tym wylądowaliśmy na miejscu z malutkim dzieckiem na ręku, w centrum miasta, którego nie znamy, nie mając kart płatniczych, pieniędzy w gotówce i dokumentów, czyli całej podstawy przetrwania w obcym kraju.

Możecie sobie tylko wyobrazić przerażenie, jakie nas ogarnęło. Pewnie byłoby mniejsze, gdyby nie myśl, że jesteśmy z rocznym dzieckiem na środku ulicy i nic nie mamy. Mieszkanie wynajmowaliśmy przez bbplanet.it i po wpłacie zaliczki mieliśmy na miejscu uregulować pozostałą kwotę.

Poszliśmy jednak pod wskazany adres i w telegraficznym skrócie skończyło się tak, że weszliśmy zgodnie z planem do mieszkania, a Włoszka, wspominana już wcześniej Rita, powiedziała tylko „everything is easy”. Uzupełniła nam lodówkę, oddała swój komputer, abyśmy mogli zabezpieczyć dokumenty i poblokować karty zdalnie, kupiła ładowarkę do telefonów, a następnego dnia poszła z nami do bankomatu i wypłaciła dla nas 800 Euro na życie podczas urlopu. Wyobrażasz sobie podobną sytuację w hotelu? Podróżowanie społecznościowe ma tą zaletę, że umawiasz się z człowiekiem, który jest życzliwy i otwarty na poznawanie ludzi, a nie z systemem, którego osoba obsługująca nie może obejść, choćby nawet Ci dobrze życzyła. Historia skończyła się tak, że dzięki wsparciu naszej przyjaciółki całe miasteczko otoczyło nas swoistą „opieką” - oddawano nam małe przysługi, zapraszano na lokalne fiesty i festyny zamknięte zwykle dla turystów.

Moje złote socialtravellingowe zasady:
1) Filtruję po cenie: bez tego wyskoczy Ci za dużo propozycji i stracisz za dużo czasu na przeglądanie. Jeśli masz ograniczenie budżetowe, to jest to pierwszy najważniejszy filtr.
2) Czytam opinie innych użytkowników: im więcej opinii, tym bezpieczniej. Jeśli możesz sobie pozwolić na bycie pierwszą osobą w mieszkaniu lub domu, który jest nową oferta na Airbnb, to masz szansę na wynajem w dobrej cenie. Takie prawa rynku, że im mniej wiarygodna oferta, tym lepsza cena, aby się przebić. Ja nie ryzykuję, ponieważ jeżdżę z dzieckiem.
3) Wysyłam maila i sprawdzam jak gospodarz kontaktuję się ze mną: interesuje mnie szybkość odpowiedzi i chęć do podejmowania rozmowy.
4) Sprawdzam co jest dookoła mieszkania lub domu, aby nic mnie nie zaskoczyło: to, że mieszkanie czy dom wygląda ładnie nie znaczy, że dookoła jest tak samo! Chyba nie chcesz, aby Twoim widokiem był plac budowy lub ruchliwa ulica.
5) Dbam o relację z gospodarzem: zazwyczaj wysyłam informację o tym kim jesteśmy, co robimy, jak wyglądamy. Wszystkie osoby, które mi wynajęły są teraz moimi znajomym na Facebooku i utrzymują ze mną kontakt.
6) Dbam o mieszkanie tak, jak o swoje własne: dzięki temu otrzymam pozytywną opinię, a to pomoże mi w przyszłości wynająć kolejne mieszkanie. Czasem daną ofertą interesuje się kilka osób i jeśli nie ma opcji natychmiastowego wynajmu, to host może zdecydować komu sprzeda.

Pamiętaj, że to są moje doświadczenia :)

Możesz również skorzystać z innych portali socialtravelingowych takich jak:
1) Wimdu.com, czy 2) 9flats.com. Posiadają znacznie mniejsze bazy niż Airbnb, ale warto czasem porównać ceny i warunki, ponieważ niektóre mieszkania są wystawione na kilku portalach. Zarówno jedna, jak i druga firma chwali się wysokimi notami na Trustpilot.

A jeśli mimo wszystko wolisz hotel to wypróbuj 3) Roomauction.com.
Roomauction to unikatowa wyszukiwarka hoteli, która pozwala Ci zaproponować cenę jaką jesteś skłonny zapłacić za pokój. System jest alternatywą dla zwykłych portali rezerwujących pokoje online.
System podaje Ci ceny, w jakich pokoje są „sprzedawane”, a Twoim zadaniem jest zaproponować kwotę, którą chcesz zapłacić za interesujący Cię pokój. Zazwyczaj udaje się wynająć pokój za kwotę 20-30% niższą.

Wiem gdzie wyląduję i wiem gdzie zamieszkam. Teraz trzeba te dwie rzeczy połączyć ze sobą.

Wynajem samochodu
Ten temat zostawiam sobie na koniec, ponieważ jest małe ryzyko, że nie będzie samochodu. Oczywiście może się zdarzyć, że w popularnym turystycznie miejscu jak np. Piza nie będzie już samochodu w Twojej ulubionej wypożyczalni. Zaobserwowałem takie zjawisko kiedy szukałem samochodu w Pizie.

Samochód jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ dzięki niemu mogę wynająć mieszkanie lub dom nawet kilkadziesiąt kilometrów od lotniska. Samochód daje niezależność podróżowania i zwiedzania kraju.

Przed pierwszym wynajmem samochodu poświęciłem bardzo dużo czasu na przeanalizowanie wszystkich ofert i przestudiowanie opinii w Internecie. Pamiętaj jednak, że trzeba sprawdzać opinie na temat danej firmy w kraju, do którego się wybierasz.

Osobiście korzystam tylko z dużych sieciowych wypożyczalni i zawsze biorę pod uwagę takie firmy, jak:
1) Avis,
2) Hertz,
3) Europcar.

Ostatecznie zawsze kończę z samochodem z firmy, której hasło brzmi: „We try harder”, czyli z Avisa. Dotychczas oferta cenowa tej firmy była najkorzystniejsza, a standardy obsługi są takie, że wynajem jest zupełnie bezproblemowy. W przypadku wynajmu samochodu bierze górę moja wiara w markę, gdyż nie jestem w stanie wszystkiego dokładnie porównać. Mam też przekonanie, że nie otrzymam tej samej jakości obsługi w wypożyczalni, w której wynająć auto można za kwotę trzykrotnie niższą niż wytypowane przeze mnie firmy. W moim przypadku wynajem na 10/12 dni to zawsze kwota ok 900-1200 zł za samochód kategorii A (np. Fiat 500), B (np. VW Polo) czy C (Seat Leon). Nie wiem doprawdy jak można wynająć to samo za 300-400 zł, a takie właśnie stawki oferują mniejsze lub lokalne firmy.

Ja na cenę wakacji patrzę całościowo i w przypadku samochodu wybieram droższy, ponieważ jestem przekonany, że:

1) Samochody są lepszej jakości, to znaczy mniej zniszczone ze względu na innym profil klienta.
2) Wypożyczalnia nie czepia się drobiazgów:
jeśli odbierasz samochód po ciemku, to możesz nie zauważyć wszystkich rys czy drobnych uszkodzeń i przy zwrocie istnieje ryzyko, że firma obciąży Cię kosztami. Kiedyś wynajmowałem samochód na wakacje w Toskanii. Przy odbiorze było już ciemno i nie zauważyłem drobnych uszkodzeń. Obawiałem się, że przy zdawaniu pojazdu będą problemy, ale Pan tylko machnął ręką i powiedział, że dla nich to nie problem. Moim zdaniem takie firmy po prostu stać na pewne rzeczy.
3) Obsługa przy odbiorze i zwrocie samochodu jest szybsza:
niejednokrotnie obserwowałem ogromne kolejki po tani samochód oraz problemy z wynajmem. Avis robi to ekspresowo.

Wynajmując samochód najczęściej robię przedpłatę.

W Avis wybieram przedpłatę, ponieważ tak jest taniej, a po drugie i tak można anulować rezerwację i oczekiwać zwrotu pomniejszonych o jakieś 40 Euro kosztów manipulacyjnych. Poza tym dzięki temu mam podczas urlopu czystą kartę kredytową. Jeśli nie masz dużego limitu na karcie (z różnych względów), to warto o to zadbać.

Pamiętaj, że przy wypożyczaniu auta firma ściągnie od Ciebie z karty kaucję. Kaucje różnią się wysokością zależnie od firmy. W przypadku Avisa (kiedy robię przedpłatę) kaucja wynosi tylko tyle, ile potrzeba na zatankowanie całego baku, gdybym auto oddał bez paliwa, czyli jakieś 65 Euro.

Zazwyczaj wystarcza mi samochód kategorii A (trzydrzwiowy) lub B (pięciodrzwiowy). Warto sprawdzać promocje na stronach wypożyczalni - czasem w cenie samochodu kategorii B można dostać C.

Avis często publikuje kody promocyjne, które dają na przykład 20% zniżki. W przypadku wynajmu samochodu z wymienionych powyżej kategorii nie dokupuję dodatkowego ubezpieczenie, które zniesie całkowicie mój udział w szkodzie. Zadowalam się standardowym, ponieważ podwyższenie kwoty ubezpieczenie powoduje, że koszt najmu rośnie dwukrotnie. Jest to też powód, dla którego nie korzystam z małych firm licząc, że duża firma nie będzie się czepiała drobiazgów. Na razie to się sprawdza.

Podróżując z dzieckiem potrzebny Ci będzie fotelik lub podkładka. Wynajem na 10 dni to koszt ok 250 zł, w związku z tym kupuję w Polsce podkładkę za 20 zł i zabieram ją ze sobą do samolotu. Taka podkładka nawet czasem się przydaje na lotnisku, kiedy czekam w dużej kolejce a dziecko może sobie usiąść na podłodze :)

Po zarezerwowaniu samochodu otrzymasz na maila Voucher, który upoważni Cię do odbioru pojazdu. Pamiętaj, że przy odbiorze samochodu musisz mieć przy sobie kartę kredytową i dokument z danymi na które został wynajęty pojazd oraz oczywiście prawo jazdy. Nie ma możliwości płacenia gotówką. Po załatwieniu formalności, które trwają jakieś 5 min., otrzymasz dokument, w którym możesz także zaznaczyć wszelkie uszkodzenia widoczne w dniu najmu. Jeśli jest coś, z czego zdaje sobie sprawę wypożyczalnia, to już zostanie to oznaczone w odpowiednim miejscu na dokumencie, ponadto powie Ci także o tym obsługa. Jeśli znajdziesz coś nowego, musisz to zaznaczyć i zgłosić w biurze.

Osobiście przed wynajmem sprawdzam także gdzie jest wypożyczalnia. Czasem znajduje się ona na lotnisku, co jest bardzo wygodne, a czasem jest poza nim i trzeba podjechać do niej specjalnym darmowym autobusem.

Wszystkie niezbędne elementy podróży zostały już przeze mnie szczegółowo opisane. Zatem w drogę!

Na koniec kilka rekomendacji:

1) Wykup sobie ubezpieczenie podróży na wypadek problemów zdrowotnych lub konieczności przedłużenia pobytu.
2) Do bagażu podręcznego spakuj wszystko to, co pozwoli ci przeżyć jeśli Twój bagaż rejestrowy nie doleci razem z Tobą.
3) Zrób kopie dokumentów na wypadek kradzieży.
4) Nie złość się jeśli Twój lot się opóźni, ponieważ Airhelp.com pomoże Ci odzyskać pieniądze za opóźniony lot.

A poniżej lista aplikacji, które przydają mi się podczas urlopu:

1) Tripadvisor.com. Mój niezbędnik podczas podróży. Dzięki aplikacji wiem, co warto zobaczyć i jak tam dojechać. Aplikacja pokazuje wszystko to, co jest w pobliżu miejsca, w którym się znajduję, a dodatkowo może rejestrować nasze podróże. Cenne są także opinie użytkowników.
2) Airbnb. Dobrze mieć aplikację, która zawiera plan podróży do wynajętego przez Ciebie mieszkania.
3) Aplikacja linii lotniczych. Wspominałem, że jest nowocześniejszy sposób na odprawę na powrót bez dopłaty i drukowania kart pokładowych. Ryanair.com posiada aplikację, dzięki której nie musisz ich drukować, a odprawę zrobisz z dowolnego miejsca.
4) Aplikacje banków. Podczas urlopu przydaje się wygodny dostęp do kont i kart kredytowych.
5) Aplikacje Google. Zwłaszcza Google Maps do tego, aby trafiać bezbłędnie do celu oraz Google Drive, aby nie zabrakło Ci miejsca na zdjęcia.
6) Facebook Messenger. Ty pewnie posiadasz, ale ja znam osoby, które dopiero niedawno zaczęły korzystać z Messengera. Aplikacja przydaje się jeśli chcesz za darmo zadzwonić do kogoś z rodziny w Polsce. Oczywiście łączysz się przez WiFi!

Bon Voyage
Trwa ładowanie komentarzy...