O autorze
Z wykształcenia Psycholog społeczny – absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Studia kończył specjalizacją z zarządzania reklamą.

Od początku drogi zawodowej związany z marketingiem – specjalista w dziedzinie tworzenia wizerunku firmy i strategii komunikacji marki.

Współwłaściciel agencji reklamowej Studio 102 oraz agencji interaktywnej Quellio.

W pracy z klientem zajmuje się głównie morfologią marki i tworzeniem wyróżniającego ją kodu genetycznego. Dzięki wysokiej wrażliwości, dysponuje umiejętnością holistycznego i nieszablonowego spojrzenia na komunikację, zarówno wizualną, jak i werbalną.

Jako doradca w inkubatorze Starter i w Akademickim Inkubatorze Przedsiębiorczości podpowiada startupom jak zrealizować pomysł i stworzyć silną markę. Wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej. Regularnie prowadzi szkolenia dla firm oraz instytucji wspierających biznes.

Naiwny marzyciel, zafascynowany kulturą popularną, sztuką nowoczesną, użytecznością przedmiotów i nowymi technologiami. Maratończyk, a więc łatwo się nie poddaje na drodze do realizacji celu. Nadużywa "że tak powiem".

Mała Czarna

pixabay.com
Zupełnie nie znam się na modzie. Nie znam się, ponieważ nieszczególnie chcę się znać. Zawsze uważałem, że stratą czasu jest śledzenie trendów i adaptacja. Nie umiem też rozpoznać kto jest mainstreamowy, a kto zupełnie off the beaten track.

Zwykła obojętność w stosunku do tematu mody, której nie mam ochoty, ani też czasu zmieniać. Od dziecka żyłem w przekonaniu, że galowo znaczy czysto. Na co dzień, jeśli myślę o modzie, to tylko i wyłącznie z dbałości o komfort osób w moim otoczeniu, a w przypadku mojego syna także jest to edukacja. Teoria wybitej szyby, koncepcja Jamesa Wilsona i George`a Kellinga, że nawet drobne przejawy zaniedbań czy nieładu mogą pobudzić inne niepożądane działania, ponieważ komunikują takie, a nie inne normy społeczne.



Określona estetyka otoczenia, w którym wychowuje się moje dziecko oraz moja własna, czyli outfit i schludność, mają zasadniczy wpływ na to, co ono będzie pojmowało jako normę dopuszczalną i akceptowalną przez otoczenie.

Osobiście prędzej pomyślę o wpływie mojego ubrania na moją motywację do działania czy samopoczucie, niż o tym, czy jestem modny. Byłbym naiwny myśląc jednak, że takie wybory pozostają bez związku z obowiązującymi trendami. Jeśli chcę się czuć dobrze, to bezpieczniej będzie się jakoś dopasować do wybranego tłumu, niż manifestować swoją indywidualność. Instynkt podążania za stadem jest tak pierwotny, że podążają za nim nawet organizmy nieposiadające kory mózgowej. Z punktu widzenia ewolucyjnego taka strategia może gwarantować przetrwanie. W związku z tym w pewnym stopniu dostosowuję się do grupy. Nie oznacza to jednak, że jestem modny, ponieważ nie kupuję nowych kolekcji. Ze względu na mój komfort osobisty nie chcę być jednak postrzegany jako niemodny. Okołomodny będzie dla mnie ok, ale zdecydowanie bardziej pasuje mi bezpieczna uniformizacja.

Nie tak dawno temu zadałem sobie pytanie, czemu niektóre osoby na okrągło noszą to samo ubranie.

Takich osób jest wiele. Mark Zuckerber codziennie nosi ten sam szary tiszert. Steve Jobs najczęściej nosił czarny golf, niebieskie dżinsy oraz szare niubalansy. Podobno miał taki zapas tych ubrań, że mogłyby mu one starczyć na całe życie. Prezydent Stanów Zjednoczony zazwyczaj nosi szary albo niebieski garnitur. Alber Einstein miał kopie tego samego garnituru. Z kolei Dean Kamen, wynalazca Segwaya, upodobał sobie dżinsowe koszule, dzinsowe spodnie i robotnicze buty. Tym samy w sumie cały jego strój był robotniczy. Wszak spodnie dżinsowe były na początku swojej historii używane jako spodnie robocze. W Polsce mamy Pawła Tkaczyka, którego spodziewamy się zobaczyć w czarnym tiszercie z logo Batmana, czarnej marynarce, czarnych spodniach i Bóg wie w czym jeszcze czarnym. Jak się okazuje nawet w branży modowej są osoby noszące uniformy. Karl Lagerfeld, dyrektor kreatywny w firmie Chanel, zawsze nosi czarny garnitur, białą koszule, czarne okulary i skórzane rękawiczki bez palców. Do tego nienaganna i zawsze taka sama fryzura. Pewnie też każdy z nas zna w swoim otoczeniu osoby, które nie zaskakują tym, co mają na sobie. Spodziewamy się, że niektóre osoby spotykając się z nami będą w określony sposób ubrane. Dlaczego niektórzy postanawiają nosić wymyślony przez siebie mundur? Przeanalizowałem odpowiedzi na to pytanie i doszedłem do wniosku, że najczęściej osoby, który wybierają taki styl, robią to ze względu na potrzebę maksymalnego ograniczenie codziennie podejmowanych decyzji.

Większość tych osób chce oczyścić swoje życie ze zbędnych decyzji. Jedną z takich jest decyzja w co się ubrać. Wydaje się to być całkiem logiczne. Jeśli chcemy się totalnie skupić na działaniu, to im mniej decyzji z nim niezwiązanych, tym lepiej.

Noszenie własnego uniformu można także przyrównać do budowanie marki (w tym wypadku osobistej). Jak wiadomo do zbudowanie silnej marki, a więc wizerunku, potrzebny jest (poza pomysłem) czas i konsekwencja. Uniform działa podobnie. Pozwala nam konsekwentnie budować wizerunek. Po określonym upływie czasu określony strój kojarzy się z określoną osobą lub zestawem cech. Jak widzę gdzieś koszulkę z logo człowieka nietoperza, to wcale nie myślę o filmie i mam poczucie, że jak ją kupię, to będę podszywał się pod kogoś. Niedopuszczalne dla człowieka z branży. Tak pojmowany uniform zapewnia także wyjątkowość, a więc odróżnia od otoczenia. Podstawą budowania silnej marki jest odróżnienie się. Człowiek w uniformie jest zawsze taki sam, ale zawsze inny niż pozostali, których marki nie są tak silne.

Jakby to nie wystarczyło, to powtarzalny styl pozwala oszczędzać nie tylko czas (poranek nie trwa wiecznie), ale i pieniądze. Jeśli wiesz co ubrać, to wiesz co kupić i jak się nie dać skusić. Konsekwencja trzyma Cię zdala od modowego konsumpcjonizmu. Mając określonych zestaw ubrań, czujesz się także pewnie. Nie dotyczy Cię problem porannych pytań w stylu: Czy dobrze wyglądam w tym nowym swetrze? Zawsze jesteś good to go!
Mundurek zapewnia też bezpieczeństwo. Mniejsze jest prawdopodobieństwo hejtu ze względu na to, co masz na sobie. W zasadzie po pewnym czasie ludzie przestają Cię oceniać ze względu na to, co masz na sobie, tylko ze względu na to, jaki jesteś.

Święty Mikołaj też jest zbyt zajęty, aby zastanawiać się w co się ubrać. W historii bodajże tylko raz zmienił styl.
Trwa ładowanie komentarzy...